- Nie chcę Ci robić kłopotów.
- To żaden kłopot. -uśmiechnął się szerzej.
- Dobrze. -pokiwałam głową i odkryłam koc.
Miałam na sobie zdarte ubrania, częściowo odkrywające mnie za bardzo. Zauważyłam na swoim ciele kilka sporych siniaków i rozcięć, z których widoczna była, zaschnięta już krew. Zasłoniłam się szybko kocem spojrzałam na Doriana.
- Mogę zabrać ten koc? -spytałam speszona.
Dorian? kkk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz