Mimo iż wszystko słyszałem, nie mogłem nic zrobić, ruszyć się ani powiedzieć. Czułem na sobie dotyk, mierzwiący mi włosy. Dopiero po pewnym czasie, mogelm otworzyć oczy, nade mną była zaplakana Marlen.
- Krwawisz... - powiedziałem jeszcze nie do końca "obudzony" przejeżdżając powoli palcem po jej obokczyku. - Ja też... - mruknąłem wycierajac usta rekawem.
Mar?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz