sobota, 17 września 2016

Od Marlen do Doriana

Rozmowa z szefem nie przebiegła tak jak się spodziewałam. Zaproponował, że pokedziemy do jego domu, tam trzyma pieniądze, więc da mi wypłatę na miejscu. Zgodziłam się. Po jakimś czasie byliśmy już u niego w domu. Była to ogromna willa na peryferiach miasta. Wszędzie były jakieś drogocenne przedmioty, na ścianach wisiały obrazy (jak podejrzewam kradzione). Mężczyzna zaprosił mnie do salonu, weszłam do pomiwszczenia. Chciał, abym usiadła, ale wolałam postać, nie zamierzałam zostać tu dłużej. Szef wyszedł gdzieś, a po chwili wrócił z bardzo grubą gotówką. Podeszłam do niego i wyciągnęłam rękę w stronę koperty. On cafnął dłoń i zaśmiał się krótko.
- Wypłata +mała premia. Jeżeli zrobisz to co będę chciał  dostaniesz wszystko. Jeżeli nie...nonsens, Ty nie masz innego wyjścia. -uśmiechnął się złośliwie.
- Co mam zrobić? -spytałam przestępując z nogi na nogę, myślałam, że wyprawia jakieś "przyjęcie" i mam pewnie być "dziewczyną na pokaz, ładnie się uśmiechać i zabawiać gości".
- Chodźmy na górę.. podszedł do mnie bliżej i złapał w tali. Rzucił kopertę na sofę i zaczał mnie całować.
Czyli miał wobec mnie inne plany. Zaczęłam mu się wyrywać, na darmo.
***szarpanina***
W końcu, udało mi się złapać jakąś porcelanową figurkę. Zamachnęłam się i uderzyłam mężczyznę z całej siły w głowę. Straciłl prztomność, po tym wszystkim co mi zrobił, miałam ochotę go tu zostawić. Sumienie jednak mi nie pozwalało, zadzwoniłam po karetkę. Kiedy skończyłam wzięłam kopertę i uciekłam z jego domu. Na dworzu było strasznie zimno, a ja wszystko miałam poroździerane, moja bluza została w jego samochodzie...
***
W końcu dotarłam na najbliższy posterunek. Na szczęście ktoś tam był. Nie miałam już siły, "doczołgałam się" do wejścia.
***
Leżałam tam, przykryta kocem. Wciąż było mi zimno. Policjant ogrzewał mnie dodatkowo, byłam mu wdzięczna. Ale byłam zbyt zmęczona, by mu jeszcze coś powoedzieć. Po jakimś czasie zasnęłam.

Dorian?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz