sobota, 17 września 2016

Od Doriana do Marlen

Dziewczyna zasnęła, nie chciałem jej budzić, na pewno była bardzo zmęczona, jak się domyślam dużo przeżyła. Przemylem jej krew tak, aby się nie obudziła. Usiadłem na swoim krześle za biurkiem, oparłem głowę o papiery i zasnąłem.
***
Gdy się obudziłem, dochodziła 10. Kobieta o imieniu nadal mi nieznanym nadal spała. Wstałem i przeciągnąłem sie. Po cichu wyszedłem z biura i poszedłem do naszego bufetu. Na dwa talerzyki położyłem po dwa rogale maślane, do szklanek nalałem sok pomarańczowy. Wróciłem do biura, kobieta już nie spała. Siedziała nadal owinięta kocem, wyglądała lepiej niż wczoraj. Podałem jej jeden talerz i szklankę.
- Jak się pani dziś czuje? - spytałem.

Marlen?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz