Kiedy zjedliśmy, pozmywałem z pomocą Marlen. Nagle zadzwonił mój telefon.
- Dorian... musisz jechać na patrol, wylotowkę z miasta.
- Niech drogówka pojedzie... - Westchnąłem.
- Wszyscy w trasie a tam potrzeba ludzi.
Ostatecznie zgodziłem się.
- Pojedziesz ze mną na patrol? Podjedziemy po radiowóz i na wylotówkę. - zaproponowalem. - Chyba że wolisz zostać.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz