Zacząłem powoli otwierać oczy, słońce mnie oślepiło, więc ponownie je zamknąłem. Ponowiłem próbę chwilę później, nade mną stał jakiś facet.
- Dobrze się pan czuje? Co się stało? - spytał.
- Ujdzie... samochód... chyba. - powoli usiadłem i położyłem dłoń na bolącej głowie.
- Wpadł pan pod samochód? Zadzwonić na policję, pogotowie?
- Ja jestem policjantem, nie trzeba. Dziękuję. Miłego dnia. - odparłem chłodno, wstając.
Lekko kuśtykając udałem się do domu, wyciągnąłem z zamrażalki mrożone warzywa, usiadłem na kanapie i przyłożyłem mrożonkę do głowy, poczułem delikatną ulgę. Chwilę później wszystko wróciło, i poczułem ukłucie w głowie. Oni ją porwali... ja... ja... muszę ją znaleźć!
Marlen?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz