W pewnym momencie straciłem przytomność, prawdopodobnie po Tym wypadku... Kiedy się obudziłem, stal nade mną Matt i Sean.
- Stary! Myśleliśmy że nie żyjesz...
- Omdlenie nie oznacza zgonu. - wywróciłem oczami.
- Leciała ci z buzi krew, nie oddychales... Nie ma już ich, możemy wracać. Zadzwonić po karetkę?
- Nie dzięki...
Wstałem i poszedłem do swojego samochodu, pojechałem do domu będąc zupełnie bez życia, humoru.
Marlen?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz