Przypinałem właśnie na tablicę korkową zdjęcia podejrzanych i informacje w sprawie. Ostatnio szukamy takiego, któremu zachciało się bawić w Hitlera. (Gwałt analny nożem, odcinanie języków, wydłubywanie oczu itp.) skąd się tacy ludzie biorą... nagle zadzwonił mój telefon, dzwoniła Marlen.
- Dorian... - powiedziała przez płacz, zmarszczyłem lekko brwi.
- Co się stało? - spytałem szybko.
- L-list... on.... - mówiła łkając, mało rozumiałem.
- Dobrze, spokojnie. Za kilka minut będę, nie wychodź z domu. - poprosiłem.
***
W domu byłem już po około ośmiu minutach, kiedy tylko wszedłem, Marlen rzuciła mi się w ramiona dalej płacząc. Przytuliłem ją mocno. Po chwili usiedliśmy na kanapie, wziąłem dziewczynę na kolana dzięki czemu nie musiała przestać się przytulać. Jedną ręką ją obejmowałem, a drugą czytałem list. Zupełnie mnie zmroziło.
- Boję się...
- Nie bój się... nie dam mu nic ci zrobić, a jak tylko go znajdę, powieszę gnoja. - powiedziałem z złością w głosie przytulając ją mocniej.
Marlen? Powiesimy gnoja? :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz