- Jasne. - pokiwałem twierdząco głową. - Masz jakieś swoje rzeczy? - spytałem.
- Zostały w hotelu... - westchnęła.
- Okej, pojedziemy więc tam. - wyłączyłem komputer i zabrałem kluczyki.
- Nie wpuszczą mnie tam...
- Ze mną cię wpuszczą. - mrugnąłem. Właśnie... przecież nie wejdzie tam w kocu, prawda? Spodnie ma całe, tylko bluzka rozdarta... - Mam lepszy pomysł. - dałem jej swoją kurtkę, na dworze nadal było zimno, więc będzie ok. - Załóż ją sobie a ja zaraz wrócę.
Dziewczyna skinęła zgodnie głową, poszedłem poinformować że wychodzę. Wróciłem po kilku chwilach.
- Gotowa? - oparłem się o futrynę.
Dziewczyna miała już na sobie moją kurtkę.
Marlen?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz